Nowy rzad skasowal plany budowy kolei z Ostroleki przez Lomze do Gizycka
(..)
Modyfikacja kontra elektryfikacja
Choć w nieco ponad rok udało się wykonać prace umożliwiające reaktywację połączeń do Łomży, to przyspieszenie nie oznacza, że zrealizowano już cały zakres przedsięwzięcia objętego programem Kolej Plus.
To, że nie ze wszystkim udało się zdążyć, widać było w dniu reaktywacji połączeń. Na stacji w Łomży brakowało części tablic, gablot i ławek. Do peronów w Konarzycach i Kozikach prowadziły prowizoryczne dojścia po żwirze, a dodatkowo na stacji Śniadowo na przebudowanym peronie nie było ławek ani wiat. W momencie reaktywacji ruchu na linii Śniadowo – Łomża nadal trwały prace na przejazdach kolejowo-drogowych i część z nich była zamknięta dla ruchu samochodów.
Przede wszystkim jednak na później zostawiono prace na linii Śniadowo – Łapy. Na razie na kilku jej fragmentach wykonano tylko podstawowe roboty, dzięki którym zwiększyła się prędkość – głównie z 80 km/h do 100 km/h. Na najbliższe lata zaplanowano szereg prac. – „Obejmą one branżę teletechniczną, elektroenergetykę nietrakcyjną, sterowanie ruchem kolejowym oraz infrastrukturę pasażerską. Ponadto realizowane będą roboty związane z wykonaniem nawierzchni kolejowej i drogowej na przejazdach kolejowo-drogowych” – mówi dwumiesięcznikowi „Z Biegiem Szyn” Anna Znajewska-Pawluk z PKP PLK, nie ukrywając, że pasażerowie muszą w związku z tym przygotować się na utrudnienia w ruchu pociągów: „O ile realizacja pozostałych robót nie będzie wymagała długotrwałych zamknięć linii Śniadowo – Łomża, na której roboty będą wykonywane przede wszystkim pomiędzy pociągami i nocą, o tyle przewidziane są zamknięcia linii Śniadowo – Łapy. Po uzyskaniu decyzji administracyjnych rozpoczną się roboty budowlane – ich zrealizowanie planowane jest do kwietnia 2029 r.”.
Na odcinku między Śniadowem a Łapami planowana jest odbudowa stacji Czerwony Bór, przeniesienie rozjazdów na stacji Czarnowo-Undy w celu wydłużenia torów stacyjnych dla długich składów towarowych oraz przebudowa układu torowego i budowa nowego peronu na stacji Sokoły. Ponadto planowana jest modernizacja przystanku Kulesze Kościelne i odbudowa przystanku w Czachach-Kołakach.
W zakres przedsięwzięcia nie weszła natomiast odbudowa zamkniętych od czasu likwidacji połączeń w 2000 r. przystanków Łubnica Łomżyńska, Wnory, Jamiołki, Roszki Leśne i Płonka. Nie będzie też odbudowy peronu na stacji Czarnowo-Undy. – „Wstępne studium planistyczno-prognostyczne przygotowane na zlecenie samorządu województwa podlaskiego nie rekomendowało odbudowy infrastruktury pasażerskiej w tych miejscach. Dlatego spółka PKP PLK ujęła je jedynie jako opcje, które ostatecznie nie zostały uruchomione” – tłumaczy Znajewska-Pawluk.
Odbudowę przystanków najpierw wpisano do Rządowego Programu Budowy lub Modernizacji Przystanków Kolejowych na lata 2021-2025, ale w 2023 r. przesunięto je na listę rezerwową, a następnie w 2024 r. wykreślono z programu przystankowego, przyjmując, że przystanki znajdą się w zakresie projektu realizowanego w ramach Kolei Plus. Finalnie jednak z odbudowy większości z nich zrezygnowano. Na 60-kilometrowym odcinku między Śniadowem a Łapami do postojów w Kuleszach Kościelnych i Sokołach dojdą tylko postoje w Czerwonym Borze i Czachach-Kołakach. Pociągi nadal będą przejeżdżać bez postoju przez szereg miejscowości, a odległości między punktami zatrzymania sięgać będą aż kilkunastu kilometrów. Odstąpiono też od części prac torowych na tym odcinku.
Gdy bowiem wiceminister Malepszak chwalił się mocną modyfikacją poprzednich planów, dzięki czemu przyspieszono powrót kolei do Łomży, to nie wspomniał o tym, że modyfikacja wiązała się z okrojeniem zakresu przedsięwzięcia w celu obniżenia jego kosztów.
Elektryfikacja, która zniknęła
Już na początkowym etapie zrezygnowano z elektryfikacji, mimo że przedsięwzięcie nosi nazwę „Stworzenie ciągu komunikacyjnego Łomża – Białystok poprzez rewitalizację wraz z elektryfikacją linii kolejowej Łomża – Śniadowo oraz elektryfikacja i odbudowa infrastruktury pasażerskiej na linii kolejowej na odcinku Śniadowo – Łapy”.
„Decyzja o odstąpieniu od elektryfikacji zapadła w listopadzie 2021 r. po wykonaniu wstępnego studium planistyczno-prognostycznego i oszacowaniu kosztów wariantów z elektryfikacją i bez niej” – mówi Małgorzata Półtorak, rzeczniczka prasowa marszałka województwa podlaskiego. Decyzja ta zapadła jeszcze w czasie, gdy zarówno w podlaskim samorządzie, jak i w rządzie władzę sprawowało Prawo i Sprawiedliwość.
W zakres przedsięwzięcia nie weszła też instalacja na stacji w Łomży wyświetlaczy i systemu zapowiadania pociągów.
Za to trzy dni przed powrotem pociągów do Łomży minister infrastruktury Dariusz Klimczak obwieścił, że PKP zbuduje w tym mieście dworzec. To, że go brakuje, widać było już w dniu reaktywacji, kiedy przez Łomżę przeszły ulewy i podróżni musieli uciekać przed deszczem pod dach targu sąsiadującego ze stacją, bo nowe zadaszenia peronów nie chronią ani przed deszczem, ani przed wiatrem.
Są jednak wątpliwości, czy zaplanowany niewielki budynek dworca z poczekalnią o wymiarach 4,8 m na 7,2 m i ławką dla kilku osób, nie okaże się zbyt mały – szczególnie w obliczu rozwoju oferty przewozowej.
Łomża w kieszeni
Na razie oferta Polregio i PKP Intercity dla Łomży jest dość skromna jak na miasto liczące 59 tys. mieszkańców. Pociągi do Białegostoku ruszają o 5:39, 7:31, 11:18, 14:32, 19:13, 21:51, a do Ostrołęki o 6:13, 12:46, 14:46, 17:39 (o 6:13 i 14:46 jadą pociągi PKP Intercity do Olsztyna).
Spółka Polregio uruchomiła nowe pociągi relacji Łomża – Białystok i zmieniła trasę kursujących od 2024 r. pociągów relacji Ostrołęka – Białystok, które zaczęły zajeżdżać do Łomży. Odbywa się to na zasadzie wjazdu kieszeniowego – na stacji Śniadowo pociąg wjeżdża na odnogę do Łomży, gdzie zmienia kierunek i jedzie z powrotem, by następnie odbić na nową śniadowską łącznicę i potem kontynuować jazdę do Białegostoku. Dla jadących z Ostrołęki do Białegostoku czas podróży wydłużył się przez to z około 1 godz. 55 min. do ponad 2 godz. 15 min. Wjazd kieszeniowy do Łomży robią też pociągi PKP Intercity relacji Białystok – Olsztyn. Wraz z ich uruchomieniem połączenia PKP Intercity dotarły nie tylko do Łomży, ale też do Ostrołęki, Śniadowa, Chorzel i Wielbarka. To pierwsze od nastania rządu Donalda Tuska rozszerzenie sieci połączeń dalekobieżnych o nowe miejscowości.
Jako pociągi PKP Intercity kursują składy spalinowe SD85, wypożyczone przez państwową spółkę od Stowarzyszenia Kolejowych Przewozów Lokalnych, które sprowadziło je z Holandii, gdzie były eksploatowane w latach 1996-2017.
Istotne wzbogacenie oferty przyniesie uruchomienie pociągów relacji Łomża – Ostrołęka – Warszawa. Mają one kursować pięć razy dziennie. Koncept bezpośredniego połączenia Łomży z Warszawą powstał już za rządów obecnej koalicji pod okiem wiceministra Piotra Malepszaka.
We wrześniu 2025 r. na konferencji „Kolej dla lokalnych społeczności” PKP Intercity zapowiadało, że pociągi z Łomży do Warszawy ruszą w 2026 r. – początkowo miały być obsługiwane składami SD85, a potem nowymi spalinowo-elektrycznymi zespołami ESD162, których produkcja trwa w Newagu. W międzyczasie zapadła jednak decyzja, aby połączenie Łomży z Warszawą uruchomić dopiero po dostawie nowego taboru i do tego czasu zmodernizować linię Ostrołęka – Tłuszcz, by zapewnić podróż z Łomży do Warszawy w 1 godz. 50 min.
„Uruchomienie połączeń Warszawa – Łomża jest planowane wstępnie do pierwszego kwartału 2027 r.” – mówiła w marcu 2026 r. portalowi Rynek Kolejowy Anna Szumańska, rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury. Natomiast w kwietniu 2026 r. na konferencji w Łomży wiceminister Malepszak mówił: „Uzależnione jest to formalnie od certyfikacji nowych pociągów, które teraz się produkują. Ten termin bezpieczniejszy, który mamy też zapewniony od PKP Intercity, to czerwiec 2027 r., bo wtedy te pociągi na pewno już mają jeździć”.
Przetarg na 35 składów elektryczno-spalinowych ogłosił w grudniu 2023 r. zarząd PKP Intercity jeszcze z nadania PiS, natomiast umowę z Newagiem zawarł w lipcu 2024 r. zarząd PKP Intercity powołany przez rząd Donalda Tuska.
Gadamy czy robimy
Choć trudno zamknąć w jednej kadencji kolejowe przedsięwzięcia, a na ich finalny efekt wpływają decyzje podejmowane za różnych rządów, to Donald Tusk postanowił pokazać reaktywację linii do Łomży jako przejaw tego, że jego rząd realnie rozwija kolej, a PiS tylko snuł plany: „Przez ostatnie lata widzieliśmy slajdy, mapy, szprychy, ustawy – jedna, druga. Tylko nic się tutaj nie działo” – mówił we wrześniu 2025 r., gdy wizytował przebudowywaną łomżyńską stację. „Można napisać 500 fajnych programów, ale na końcu ktoś musi zacząć budować. I budować nie tylko tam, gdzie zawsze są kamery, gdzie jest zawsze zainteresowanie, ale także tam, gdzie ludzie mają poczucie: zapomnieli o nas. Nie, nikt nie zapomniał o Łomży”.
Powyższymi słowami premier próbował odwrócić uwagę od planów budowy nowej linii z Łomży do Giżycka, która miała stać się częścią zaplanowanej za rządów PiS przez spółkę Centralny Port Komunikacyjny szprychy łączącej Warszawę z Krainą Wielkich Jezior Mazurskich. Początkowo rząd Tuska kontynuował prace planistyczne i we wrześniu 2024 r. zatwierdził wariant inwestorski przebiegu linii, ale potem porzucił tę koncepcję. Nie przeszkadzało to Tuskowi we wrześniu 2025 r. właśnie w Łomży oznajmić: „Poprzednicy gadali, a my robimy, nie gadamy”.
Niebawem słowa „Robimy, nie gadamy” stały się sloganem rządu Donalda Tuska.
Autorstwo: Karol Trammer
Źródło: „Z Biegiem Szyn” nr 4 (143) 2026
Komentarze
Prześlij komentarz